Walczysz o ich uwagę? A co, jeśli to Ty musisz stworzyć świat, który jest jej wart?
Data publikacji: 24.09.2025Zacznijmy od uczucia, które znamy wszyscy. Frustracja. Bezradność. Poczucie, że mówisz do młodych wpatrzonych w inny świat, a jedyną odpowiedzią jest blask ekranu. W tej frustracji robimy to, co naturalne – szukamy winnego. Mówimy: „to wina telefonów”, „to wina młodzieży”.
Podczas piątej edycji „Gotowych na przyszłość” odważyliśmy się zadać inne pytania.
Co, jeśli problem nie leży w telefonach, ale w pustce, której my, dorośli, nie potrafimy wypełnić? Co, jeśli oni nie znikają w internecie, tylko uciekają ze świata, który przestał być dla nich ciekawy?
Wiedzieliśmy, że nie chcemy, aby to spotkanie było kolejnym głosem w jałowej debacie o zakazach, która toczy się wszędzie i nie prowadzi donikąd. Zamiast dołączać do chóru dorosłych, licytujących się na kolejne ograniczenia, postanowiliśmy poszukać odpowiedzi zupełnie gdzie indziej. Znaleźliśmy odważną, alternatywną strategię.
Podróż przez nasz nowy świat: od diagnozy do nowej roli
Aby znaleźć rozwiązanie, musieliśmy najpierw uczciwie przyznać, że podział na świat „online” i „offline” jest już przeszłością. Jak trafnie zauważył Radosław Jasiński z Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, dla młodych to nie jest „nowy świat” – to jedyny świat, jaki znają. Świat, w którym smartfon jest tak naturalny, że jego brak odczuwany jest jak utrata części siebie. Jak szczerze przyznała jedna z młodych uczestniczek naszych filmów: „Bez telefonu to trochę jak bez ręki u mnie”.
Ten świat ma jednak swoje reguły, które często działają przeciwko nam. Prof. Michał Krzykawski i Anna Cieplak bez ogródek nazwali to „reżimem komunikacyjnym” i „wojną kognitywną”, w której algorytmy wielkich korporacji celowo nas rozpraszają i walczą o naszą uwagę, niszcząc zdolność do „głębokiej uwagi”, niezbędnej do budowania prawdziwych relacji.
W efekcie, jak przyznał dr Jakub Kuś, internet „pozamykał nas w cyfrowych twierdzach” – bańkach informacyjnych, które dają złudne poczucie komfortu, ale osłabiają naszą zdolność do empatii.
Zderzyliśmy się też z brutalną prawdą o presji idealnego wizerunku. „Czasami mam tak, że jak wrzucam coś na relację, to ona musi być idealna, schludna” – usłyszeliśmy od jednej z nastolatek. Ta potrzeba kreowania idealnego życia, połączona z ciągłym porównywaniem się, to prosta droga do osamotnienia i lęku.
Ale ten świat to nie tylko zagrożenia. To także ogromne szanse. dr inż. Adam Mirek, popularyzator nauki, pokazał, jak krótkie, angażujące filmy na TikToku mogą stać się iskrą, która zapala ciekawość i zachęca do dalszych poszukiwań wiedzy. Z kolei Maciej Winiarek udowodnił, że narzędzia takie jak ChatGPT, zamiast być tylko drogą na skróty, mogą – pod okiem mądrego dorosłego – stać się potężnym narzędziem do nauki krytycznego myślenia i kreatywności.
Dopiero po tej wspólnej podróży przez blaski i cienie naszego nowego świata, byliśmy gotowi na kluczowy wniosek. Najważniejszą zmianę można zamknąć w jednej, potężnej idei: naszą rolą nie jest bycie strażnikiem technologii, ale mądrym towarzyszem podróży po tej zintegrowanej rzeczywistości.
To odejście od myślenia „Jak mu zabrać telefon?” na rzecz pytania: „Co mogę zrobić, żeby chciał go odłożyć?”.
Jak zbudować „cyfrową odporność”? Zaufaniem i działaniem.
Co więc możemy zrobić? Zamiast bezradnie załamywać ręce, nasi eksperci i ekspertki pokazali, że mamy potężne narzędzia. Jednak najskuteczniejszą odpowiedzią na cyfrowy chaos okazała się filozofia, która od 25 lat jest sercem Programu Równać Szanse.
Jak to działa w praktyce? Zamiast mówić młodym o sprawczości, tworzymy im przestrzeń do realnego działania. Zamiast wykładu o relacjach, stwarzamy okazje, w których autentyczna rozmowa jest nie tylko możliwa, ale i konieczna, by osiągnąć wspólny cel.
Chodzi o to, by dać im pole do zrealizowania własnego pomysłu – nieważne, czy będzie to zorganizowanie turnieju gier planszowych dla sąsiadów, wspólne gotowanie, czy stworzenie lokalnego przewodnika.
To właśnie działanie jest najlepszym sposobem na cyfrowe zagrożenia:
👉 Buduje poczucie własnej wartości oparte na realnych osiągnięciach, a nie na lajkach. Ktoś, kto zobaczył, że jego pomysł – mały czy duży – stał się rzeczywistością i przyniósł radość innym, czerpie siłę z namacalnego sukcesu. Taka osoba jest znacznie mniej podatna na krytykę anonimowego hejtera.
👉 Uczy autentycznej komunikacji. Kłótnia na czacie grupowym to nie to samo, co rozwiązanie konfliktu twarzą w twarz, gdy trzeba wspólnie podjąć decyzję. Dając im pole do wspólnego działania, uczymy ich tej drugiej, trudniejszej, ale bezcennej sztuki.
👉 Rozwija odporność psychiczną. Pozwala na popełnianie błędów w bezpiecznym środowisku, pod okiem wspierającego dorosłego. To bezcenne doświadczenie uczy, że porażka nie jest końcem świata, ale cenną lekcją.
Najlepiej podsumowali to sami absolwenci programu. Gabrysia Łazuga mówiła o sile, jaką daje „pozwolenie na samodzielność i uczenie się na własnych błędach”. A Krzysztof Gąsiorowski dodał, że zaufanie ze strony dorosłego sprawia, że „nagle wszystko się otworzyło, otwierały się po prostu drogi”.
To zaufanie działa w obie strony. Musimy pamiętać, że my, dorośli, również jesteśmy zagubieni. Jak szczerze przyznała jedna z nastolatek: „Mówią nam, że za dużo czasu spędzamy, a też bardzo dużo dorosłych jest po prostu uzależnionych i nie dostrzega się tak tego jak u młodzieży”.
Ta rozmowa była nam wszystkim potrzebna. I to jak!
Reakcje po wydarzeniu pokazały jedno: ta rozmowa była potrzebna. Blisko 25 000 wyświetleń nagrania w tydzień to dowód na to, jak wielu dorosłych mierzy się na co dzień z poczuciem bezradności i szuka konkretnych rozwiązań.
Wysoka ocena 4,85/5 i Wasze komentarze potwierdziły, że zmiana perspektywy, którą zaproponowaliśmy, trafia w sedno. Chodziło o konkrety. Jak napisała jedna z uczestniczek: „Bardzo ciekawe spotkanie! Ważne informacje i inspirujące wskazówki”. Inny głos pokazał, że nie chodziło tylko o wiedzę, ale o odzyskanie poczucia wpływu: „Czekam na kolejne. Dziękuję za tyle ciekawych wątków, a zwłaszcza co robić by młodzież chciała sama odkładać telefony…”.
To właśnie te reakcje, Wasze osobiste historie i pytania na czacie pokazały, że zmiana w myśleniu o pracy z młodzieżą już się dzieje.
Przestańmy walczyć z wiatrakami. Zacznijmy budować relacje. To najlepsze, co możemy dać młodym ludziom. I sobie samym.



