WSTECZ :: Strona głównaO programieWspomnienia uczestnikówWspomnienie

Wspomnienia uczestników

26 czerwca 2020 11:20

Autor: Paweł Pawłowski

Konkurs: RKG 2006

Projekt: Aby nie targał nami wiatr...


Zastanawiając się nad tymi latami to tak naprawdę z jednej strony można zobaczyć z jak wieloma młodymi ludźmi współpracowaliśmy a z drugiej trudno wybrać konkretne wspomnienie bo wydaje się, że każde jest ważne i to nie tylko dla mnie ale szczególnie dla młodzieży. Postanowiłem więc wybrać garść wspomnień, które dotyczą mnie i Stowarzyszenia. Moja przygoda z Programem Równać Szanse rozpoczęła się od RKG 2006 projektem Aby nie targał nami wiatr... Choć tytuł projektu dotyczył młodzieży to w tym projekcie osobą, która najbardziej się "targała" od skrajności w skrajność, od tragedii i załamania po prawie euforię był koordynator czyli ja. W tym czasie nie byliśmy jeszcze stowarzyszeniem, nawet nie myśleliśmy o jego założeniu. Dzisiaj już nie ma takich problemów - jak napisać projekt nie mając komputera. Kontakt z młodzieżą tylko poprzez znajomych czy rodziców. Prawdziwe schody zaczęły się z chwilą rozpoczęcia działań. Ja starałem się pilnować harmonogramu - musiało być tak jak zapisane a młodzież - jakoś to będzie. Wydawanie gazety w małej wsi i to dwutygodnika wydawało się z góry skazane na porażkę - no bo o czym pisać? Ktoś coś powie to po chwili już na drugim końcu wsi wszyscy o tym słyszeli. Przygotowanie pierwszego numeru trwało "tylko" dwa miesiące. I tak drukowaliśmy "Naszą Gazetę" na ostatnią chwilę. Jak teraz na to patrzę to tak było zawsze. Najpierw ulga, że znów nam się udało. Zaraz niepokój czy nie będzie zastrzeżeń do treści i w końcu wieczorem trzeba brać się za kolejny numer - przecież mamy tylko dwa tygodnie czasu. Był to tez czas I Misji Wojska Polskiego w Afganistanie. Jak zwykle wszystko owiane tajemnicą a my w wiejskiej gazetce drukowaliśmy zdjęcia i relacje żołnierzy. Po kilku telefonach "z góry" postanowiliśmy usunąć materiały z internetowych wydań i jakoś to przeczekać. Udało się.
Pierwszy nasz projekt skończył się po sześciu miesiącach i nikt tego nie zauważył. Dalej spotykaliśmy się, uzgadnialiśmy tematy i wydawaliśmy gazetę, wokół której zaczęło się skupiać życie mieszkańców.
Przy tworzeniu kolejnego projektu - omawialiśmy na spotkaniach każdy jego element - to w pewnej chwili jedna z dziewczyn zaczęła bardzo mocno upierać się nad ustaleniem miejsca i godziny przyszłych spotkań. Nikomu nie udało się jej przekonać, że to dopiero zarys projektu, nikt nie wie co będzie robił za tydzień czy miesiąc a co dopiero za pół roku. Ona jednak uparta nie chciała przejść do kolejnego punktu bez przyjęcia ustaleń dokładnie kiedy i gdzie. W końcu dlaczego to jest teraz takie ważne odparła, że jeśli spotkanie będzie w niedzielę po południu to wystarczy herbata czy kawa, a jeśli wieczorem to musi być jakaś forma cateringu bo ona nie chce być głodna na spotkaniach. I w ten sposób na spotkaniach pojawiło się ciasto lub pizza, później gofry. W ostatnim naszym projekcie to już by nie wystarczyło - teraz mamy kociołki i płyty na ognisko.