WSTECZ :: Strona głównaO programieWspomnienia uczestnikówWspomnienie

Wspomnienia uczestników

10 czerwca 2020 22:53

Autor: Marta

Konkurs: Regionalny Konkurs Grantowy

Projekt: "Street Art, czyli sztuka za miedzą"


Bardzo mi miło, że w ramach 20-lecia Programu "Równać Szanse" mogę odbyć tę podróż w czasie i przywołać w pamięci miłe wspomnienia sprzed wielu lat. Przyznam szczerze, że nie pamiętam dokładnych nazw projektów, które miałam przyjemność koordynować, ani szczegółowych terminarzy działań. Za to bardzo dokładnie pamiętam twarze, nieoczekiwane zdarzenia i celne (czasem ostre) komentarze młodych uczestników projektów.

Gdy się teraz nad tym wszystkim zastanawiam, przychodzi mi na myśl, że tych wspomnień jest tak wiele iż można by napisać książkę zatytułowaną np. "Z pamiętnika wiejskiej animatorki". Gdyby do pisania zaprosić młodzież, z którą miałam przyjemność pracować, to pewnie powstałby wyciskający łzy śmiechu bestseller. Przechodzę do sedna, gdyż limit znaków to dla mnie rzecz święta.

Co najmilej wspominam? To, czego się nie spodziewałam. W mojej pamięci utkwiły twarze "projektowiczów", ich groteskowe miny i tłumione wybuchy śmiechu, kiedy na tablicy zapisywałam "cele", "rezultaty", "efekty" itp. Później sama śmiałam się z siebie, że próbowałam wejść w rolę "pani nauczycielki", która czasem marszczyła brwi i groziła palcem. Na szczęście szybko porzuciłam nie swoją skórę i zostałam "panią Marcią". No i wszystko się zmieniło. Młodzi co prawda nadal błaznowali, ale oprócz tego kipieli twórczą energią. Przekroczyli przypisane im role "uczniów". Wyrzucali z siebie mnóstwo pomysłów od tych zupełnie nierealnych (np. zamknąć na zawsze szkoły) po te trochę mniej nierealne (np. stworzyć legalne graffiti w przestrzeni publicznej czy własne studio nagrań).

Przyznam szczerze, że te pomysły wydawały mi się wręcz niemożliwe do zrealizowania. Jak się jednak okazało zostały "skrojone" na miarę naszych sił. Łatwo nie było, ale się udało. Powstało graffiti na ogrodzeniu Powiatowego Zarządu Dróg w Samborcu. Praca artystyczna była żmudna i wielogodzinna. Nie obyło się bez "ofiar" i incydentów. Młodzież, jak można było przypuszczać, zaczęła w końcu malować nie tylko mur, ale także siebie nawzajem. Próbowałam temu zapobiec, ale wkrótce sama miałam na koszulce wyspreyowane zielone P i czerwone M. Mam nadzieję, że były to inicjały "pani Marcia"....

Malowaniu oczywiście towarzyszyły głośno wyrażane emocje: wrzaski, piski, okrzyki i dziki śmiech. W końcu przyjechał patrol policji (na szczęście ta była uprzedzona o tym niecodziennym wydarzeniu). Kazali nam ciszej malować mur. Po wizycie policji zjawiła się telewizja regionalna. Byliśmy w głównych wiadomościach! Widzowie TVP Kielce mieli okazję poznać moją młodzież. Było kilku bohaterów pierwszoplanowych, którzy odważnie wypowiedzieli się przed kamerą. Najbardziej jednak przykuwało uwagę widza tło, złożone z licznych bohaterów drugoplanowych, którzy co prawda niczego nie powiedzieli, za to w gestach wyrazili bardzo wiele.

Jeśli chodzi o studio nagrań, to uśmiecham się do siebie na wspomnienie akcji zbierania wytłaczanek, w celu wyciszenia małego pomieszczenia w świetlicy wiejskiej w Ostrołęce, które miało za wspomniane studio nagrań służyć. Pomieszczenie niby małe, ale pochłonęło duże ilości wytłaczanek, których zbiór nie należał do najłatwiejszych zadań. Prawdę powiedziawszy, chyba był najtrudniejszym krokiem na drodze do sukcesu studio. Studio nosiło nazwę "Studio PRZETALENT". Nazwa była pomysłem uczestników, gdyż według nich ktoś wszechstronnie utalentowany to "przetalent". W zasadzie przez krótką chwilę funkcjonowało inne, trochę krótsze określenie utalentowanego człowieka także zaczynające się od przedrostka "prze", ale zawierające w sobie niecenzuralne słowo. W związku z tym określenie to zostało oficjalnie wyeliminowane ze słownikach używanego przez młodzież podczas spotkań projektowych.

Pamięć nasuwa mi także inne ciekawe wspomnienia, ale pora już kończyć;)