WSTECZ :: Strona głównaO programieWspomnienia uczestnikówWspomnienie

Wspomnienia uczestników

15 lipca 2020 09:11

Autor: Grażyna

Konkurs: OKG 2015

Projekt: Zapraszamy do Klubu Wiatraka


Na początku

Od kiedy się znamy? W 2005 roku zobaczyłam ogłoszenie o konkursie (RKG) w gazecie. Jestem na tyle odchylona, że gdy coś widzę, to zaraz sobie zadaję pytanie: ,,Czy to się przyda w szkole?". Złożyłam wniosek i dostaliśmy grant na projekt. Potem jeszcze były trzy, ale już pisałam jako członek stowarzyszenia. Było także forum pierwszego stopnia i forum drugiego stopnia o młodzieży.
Dziesięć lat później pomyślałam, że pora na udział w konkursie na projekt w OKG. Szkolenie, zebrania z młodzieżą, wybór z wielu pomysłów, pisanie, czekanie na wynik. I? Lista rezerwowa i myśli: ,,No nie, taki dobry projekt, nie będę miała już więcej siły na mobilizację?". I pamiętam ten dzień, gdy wracałam ze szkoły z myślami kotłującymi się w głowie o zmarnowanym projekcie i pamiętam, w którym miejscu telefon, a w nim głos Artura: "Jesteś gotowa, żeby przyjechać na szkolenie? Ktoś zrezygnował." Moje "tak" związało mnie z projektem na kilkanaście miesięcy. Zasypiałam z myślami o projekcie i budziłam się z myślami o projekcie.

Różni

W dwudziestoosobowej grupie nie wszyscy się lubili; różne temperamenty, wychowanie, charaktery. Poza tym mieli różne fazy, które oddalały ich od projektu, np. zakochanie, brak czasu z powodu nauki i zwyczajne zniechęcenie lub lenistwo. Najtrudniejszym czasem paradoksalnie były wakacje, bo pracują, bo wyjeżdżają, bo idą na plażę. W grupie było czworo, którzy na spotkaniach dużo mówili, deklarowali, ale potem znikali, czyli zostawiali pozostałych na lodzie. Na spotkaniu z Pawłem najwięcej mieli do powiedzenia i, niestety, niezbyt dobrze o projekcie. Jednakże ja uważałam, że Paweł umie oddzielić ziarno od plew.
Moje życie w tym okresie też się zmieniało, w roku 2016 doznałam kontuzji nogi. Kuśtykałam za grupą na wyjeździe z myślami: "Co ja tutaj robię". Końcówka projektu naznaczona była śmiercią najbliższej mi osoby. Już zawsze projekt i te zdarzenia będą w mej pamięci się przeplatać.

Dokształty

Na szkolenia zawsze z chęcią jechałam, bo zawsze było odświeżająco, mobilizująco oraz słuchałam innych i podbudowywałam się: "Inni też tak mają", a poza tym nie byłam sama. No i Artur mówił, że robimy dobrą robotę. Czułam się wyróżniona.

Po szkoleniu o narzędziach internetowych wróciłam do szkoły i zrobiłam szkolenie dla nauczycieli, a ja sama już nie miałam obaw przed szukaniem i wykorzystywaniem narzędzi TIK w pracy. Szkolenia RS kwalifikuję do najlepszych, bo były ciekawe, dobrze zorganizowane, dużo mnie uczyły. W tym roku w zdalnym nauczaniu wykorzystałam swoje umiejętności przypominając sobie, gdzie to się zaczęło. Bardzo dziękuję.

Wkurzenia

Artur mówił, że młodzi mają prawo do błędu, że gdy coś nie wyjdzie, to też płynie dla nich nauka. Ja to rozumiałam, ale nerwy były, że nie zdążą, że będzie wstyd przed innymi. Jestem nauczycielką bardzo poukładaną, myślącą do przodu, sprawdzającą kilka razy, z hasłami w głowie o bezpieczeństwie i trudno mi było wyluzować swoją postawę. Dobrze, że miałam pomoc w osobie prezes stowarzyszenia, która jest spoza szkolnictwa i widziała postępowanie młodych pod innym kątem.

Wkurzałam się na spóźnienia, opóźnienia, nieprzychodzenie, zwalanie na innych, gadulstwo, bałaganiarstwo, słomiany ogień, krytykanctwo.
Julia nie uprzedziła, że nie jedzie do Wrocławia. Kornelia nie sprawdziła, czy prezentacja o projekcie ,,otworzy się" na komputerze. Emilka zamiast raz dobrze obliczyć kilka razy kupowała farbę. Maciek tak zaplanował produkty na śniadanie, że nie starczyło dla wszystkich.

Oczarowania

Wyjazd za muralami do Wrocławia i chodzenie za młodzieżą, bo wszystko sami zaplanowali i zorganizowali. Nie znałam tego miasta, a więc poddałam się ich przewodnictwu i było mi dobrze. I ta gra miejska, którą przeprowadzili na rynku sprawiła mi oprócz radości dużo trudności.
Tworzenie muralu było największym zadaniem w tym projekcie: planowali, kupowali farbę, dokupowali farbę. Wykonywali szablon fali. Pamiętam moje zadziwienie i oczarowanie, gdy czarne obwódki kropli ożywiły obraz. A na zakończenie happening o zmianach klimatu. Podziw dla ich odwagi w wypowiedziach, okrzykach, marszu. I działo się to na długo przed strajkiem klimatycznym. Szłam na zebranie z jakąś koncepcją, a oni widzieli to inaczej - odważniej, z luzem, ze śmiechem. Czerpałam z ich młodzieńczej energii.

Zakończenie

Na wizycie podsumowującej Artur bardzo mnie skrytykował. Podsumowanie ankiety okazało się klęską. Nie będę pisać, jak oceniam pytania. Poza tym nigdy nie namawiałam młodzieży do udzielania tzw. prawidłowych odpowiedzi. Uznałam, że już mnie nie stać na tak duży wysiłek (wiek, nauczycielka). Postanowiłam zakończyć projekty RS, co nie było prostą decyzją po tylu latach związku. Współpraca z RS dała mi dużo radości, dużo wiedzy, dużo umiejętności w pracy z młodzieżą.

Likwidowano gimnazja, to był ciemny okres.
W tym roku najmłodsi z projektu pisali maturę. Czasem widzę niektórych na fb lub na zdjęciach z różnych miejskich imprez. Większość była aktywna w szkole średniej, tworzyli w liceum widoczną grupę, wykorzystywali umiejętności nabyte w projekcie. Czworo zaangażowało się w teatr. Bywałam w klubie na różnych spotkaniach organizowanych przez trupę teatralną. Śmiem postawić tezę, że gdyby nie projekt, to tych czworo nie trafiłoby na swoją grupę przyjaciół, z którymi robią teatr.

Epilog

W klubie rządzi teatr Wiatrak i to jest jedyne miejsce dla młodzieży w moim mieście. Stowarzyszenie założyło na osiedlu klub ,,Plantacja Wyobraźni", w którym czas spędzają dzieci. Ja realizuję małe projekty z dziećmi w niepublicznej szkole podstawowej. Gdy idę koło muralu, to jestem, zwyczajnie, dumna.

Przesłanie

Projekty w OKG, to ,,ostra jazda bez trzymanki" z pięknymi widokami, ale i wieloma zakrętami. A więc młodzi koordynatorzy warto ruszyć w tę podróż. Groźny Artur ma serce tam, gdzie trzeba.