WSTECZ :: Strona głównaAktualnościLudzie programuMariusz Brelski

Wywiad z Mariuszem Brelskim

4 maja 2017 15:48

Imię i nazwisko: Mariusz Brelski

 

Organizacja: Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Lokalnych Skała w Lasocinie.

 

Zawód/wykonywane zajęcie: To skomplikowane. Na etacie: urzędnik państwowy w KRUS, a po godzinach i w weekendy trener biznesu oraz lektor jęz. norweskiego.

 

Co robicie w ramach OKG?

Długo wybieraliśmy temat. Młodzież chciała coś kreatywnego, związanego z teatrem, sportem czy filmem. Po długich spotkaniach, negocjacjach i wzajemnych ustępstwach, żeby pogodzić sprzeczne i wspólne interesy, zdecydowano się na przygotowanie spektakli słowno-muzycznych łączących taniec, słowo pisane, śpiew, kabaret i piosenkę. Wokół tworzenia musicalu młodzież wzmacnia swoje kompetencje społeczne, realizuje się jako pełnoprawny obywatel wspólnoty gminnej i uczy się jak odnaleźć się w dorosłym świecie.

 

Jesteście na półmetku trwania projektu. Co już się udało?

Udało się przejść okres „docierania” uczestników grupy miedzy sobą. Największym sukcesem było przejęcie inicjatywy w projekcie przez młodzież i stopniowe wycofywanie się mojej roli jako koordynatora - siły sprawczej działań. Udało się również zrealizować kilka zaplanowanych w projekcje działań związanych z przygotowaniem scenariusza spektaklu
i działań związanych z promocją projektu na zewnątrz poprzez udział młodzieży w kilku wydarzeniach kulturalnych realizowanych na terenie gminy.

 

A co jeszcze przed Wami?

Plan jest prosty. Nie fiksujemy się na efekcie końcowym związanym z wystawieniem spektaklu, ale na tym, co dzieje się podczas samych przygotowań i spotkań. Będziemy  równać szanse, aż je wyrównamy, a jak je wyrównamy i wejdziemy na szczyt, to wtedy będzie już z górki. Chcemy żeby młodzież pociągnęła ze sobą innych w swoich grupach wiekowych.  Poza tym nie zamykamy się na młodzież. Chcemy aktywizować całą społeczność lokalną.

Co było największym do tej pory wyzwaniem? Jak je przezwyciężyliście?

Zintegrowanie we wspólnym celu dwóch grup wiekowych z gimnazjum i ze szkoły średniej.

Poprzez wspólne zabawy integracyjne, wyjazdy tematyczne, tworzenie mieszanych grup zadaniowych, rozmowy…itp. udało się w znacznym stopniu zminimalizować różnice w podejściu do realizacji projektu, różnice mentalne oraz podział na tzw. nieogarniętych gimbusów i roztrzepanych licealistów.

 

Warunkiem zgłoszenia projektu była diagnoza lokalna. Jakie widzisz korzyści w jej przeprowadzaniu?

Próba przeprowadzenia diagnozy była dosłownie orką na „ugorze”. Była to pierwsza tego typu inicjatywa na terenie gminy, w której działamy. Cel tworzenia diagnozy był nie tylko niezrozumiały dla wielu środowisk  i grup społecznych…no bo jak to: ”My nie wiemy czego mogą chcieć nasze dzieci i uczniowie?”  Był też niewygodny, bo zmuszający do działania i zmierzenia się z niewygodnymi odpowiedziami będącymi efektem diagnozy.

W środowisku, w którym działamy, realizowano wiele projektów oderwanych od oczekiwań czy potrzeb młodzieży, bo ich po prostu nie znano. Proces tworzenia diagnozy był daniem zielonego światła dla innych inicjatyw oddolnych niezależnych od placówek edukacyjnych i władz samorządowych. Pozwoliło to planować i tworzyć projekty dla młodzieży, ale przy ich udziale na wszystkich etapach.

 

Czy dowiedziałeś się czegoś zaskakującego o swoim środowisku lokalnym dzięki diagnozie?

Szokującym efektem diagnozy była konkluzja związana z podziałem ról społecznych na terenie gminy. Dorosłych ludzi i ich aktywność postrzega się przez pryzmat stanowiska, które pełnią, z kim trzymają i kogo znają, a młodzież - czyimi są dziećmi i co robią ich rodzice. Problemy młodzieży w większości rozwiązywane były z punktu widzenia realizacji konkretnego projektu, jego wskaźników i danych korzyści dla szkoły czy nauczyciela (awans zawodowy, prestiż dla szkoły, dodatkowe środki trwale dla placówki), a nie długofalowych potrzeb i wymagań młodzieży. Decydenci zarówno ze strony samorządowej jak i oświatowej działali tylko na swoim polu nie wychodząc po za swój zakres kompetencji. Wynikało to i wynika z obawy naruszenia czyichś interesów jak i zwrócenia na siebie uwagi i wyjścia poza szereg.

 

A jak widzisz rolę koordynatora w projekcie?

Moja rola jest trochę wieloznaczna, bo będąc koordynatorem jestem również prezesem stowarzyszenia, które projekt realizuje. Spoczywa na mnie podwójna odpowiedzialność zarówno przed zarządem i członkami stowarzyszenia (finansowe i merytoryczne sprawy), jak i przede wszystkim przed młodzieżą (sprawy związane z osiągnieciem wyznaczonych celów, wzrostem ich kompetencji, itp.)

Staram się używać technik zaczerpniętych z coachingu i sali szkoleniowej, czyli oddawać pole do działania młodzieży, dawać im możliwość próbowania, tworzenia, popełniania błędów i wyciągania wniosków.

 

Jak według Ciebie powinna wyglądać rola koordynatora projektu, aby Młodzi odnieśli sukces?

Spojrzenie na rolę Koordynatora.

Mój pomysł na bycie koordynatorem  ewoluował podczas trwania projektu. Na początku była to postawa obecności praktycznie we wszystkich działaniach, stopniowo ulegająca zmianie na rzecz działań i samodzielności młodzieży. Moim zdaniem uczestnicy projekty mają szansę na sukces jeśli będą mieli przekonanie, że to oni byli inicjatorami i uczestnikami działań, a nie tylko koordynator. Rola koordynatora to tworzenie sytuacji dla rozwoju potencjału, uświadamianie konsekwencji podjętych decyzji oraz dbanie o bezpieczeństwo. Wszystko inne należy do młodzieży.

 

Co chciałbyś, Ty  jako Koordynator  aby Twoja młodzież osiągnęła przez udział w projekcie?

Chciałbym aby młodzież była takim zaczynem w swoim środowisku do innych działań związanych z wolontariatem, wzajemną pomocą i tworzeniem czegoś inspirującego dla społeczności lokalnej . Chciałbym, żeby projekt był wielkim wydarzeniem nie tylko dla nich, ale dla ich kolegów ze szkoły, nauczycieli i rodziców. Chcę żeby po projekcie zostali z przekonaniem, że skoro zrobili coś tak dużego i ważnego, to „mogą wszystko”, cokolwiek postanowią i zaplanują.

 

Za Tobą trzecie szkolenie dla koordynatorów OKG. Co dają takie szkolenia?

Udział w szkoleniu dla koordynatorów daje mi możliwość przebywania przez kilka dni w towarzystwie  osób, które są niezwykle kreatywnymi i pozytywnie nastawionymi do świata ludźmi. Staram się wykorzystywać każdą minutę pobytu na szkoleniu na czerpaniu dobrych wzorców działania w społeczności lokalnej, wymianę pomysłów oraz po prostu dobrą zabawę. Kontakt z trenerami reprezentującymi Polską Fundację Dzieci i Młodzieży oraz jej pracownikami również niezwykle inspiruje do działania.

 

 

Gdybyś miał polecić program Równać Szanse, a szczególnie Ogólnopolski Konkurs Grantowy - tym, którzy jeszcze się wahają, to co byś powiedział?

Mam wieloletnie doświadczenie w pracy z młodzieżą i udział w wielu projektach, ale  Program „Równać Szanse” całkowicie przewartościował mój stosunek do udziału w projektach grantowych. Ten projekt to przygoda, zabawa, i przed wszystkim ludzie, którzy są jego podstawą. Przepisy, dokumentacja, wskaźniki to z czym kojarzy się większość projektów i jest jego zmorą, ale tu w Równać Szanse jest gdzieś niewidoczna. Równać Szanse to ludzie, którzy cię wspierają i którym zależy na osiągnięciu celu ,a nie tępa biurokratyczna machina rozliczająca z jednego grosza. To duża szansa na zmianę środowiska lokalnego pod względem myślenia o działaniach dla młodzieży.

 

Największe życiowe doświadczenie?

Pod względem emocjonalnym to wielka refleksja pogodzenia się z życiem. Tuż przed 40-stką doszedłem do emocjonalnej równowagi. Polubiłem i zaakceptowałem rzeczy, na które nie mam wpływu. Stwierdziłem, że nie zawsze mam to, co lubię, więc nauczyłem się lubić to co mam. To takie proste ale wiele lat do tego dochodziłem.

W sferze rodzinnej to tacierzyństwo. Późno zostałem ojcem. Mam trójkę dzieci, w tym jedno kilkutygodniowe. Bycie świadomym ojcem to wyzwanie wielkości programów realizowanych przez NASA. Wszystkie  doświadczenia zawodowe typu zarządzanie w pracy wieloosobową grupą ludzi o sprzecznych interesach, doświadczenie w polityce, wyjazdy za granicę, czy nawet stworzenie stowarzyszenia czy codzienne prowadzenie firmy wypadają przy tym po prostu bardzo słabo.

WIĘCEJ AKTUALNOŚCI
APLIKUJ O DOTACJĘ